Tassel loafers

Taseel loafers, czyli mokasyny z ozdobnymi chwostami to buty dla zaawansowanych. Pogardzane przez mężczyzn buchających maczyzmem, przez niezorientowanych traktowane z nieufnością i podejrzliwością, przez początkujących omijane z daleka.

To ikoniczny styl buta, stawiam go jednak w rzędzie z muszką, kapelusza czy monkami (butami z klamerką) i dwurzędową marynarką jako element garderoby wymagający nieco więcej odwagi i stylistycznego wyrobienia. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu przestaniecie się ich bać!



Alan Flusser, autor książek o stylu, twierdzi, że były bardzo popularne już w latach 20 ubiegłego wieku. Inni autorzy datują powstanie tego stylu buta na czasy po II wojnie światowej. Autorzy są jednak zgodni- to amerykański wkład w światowe dziedzictwo męskiej garderoby.
Najczęściej powtarzana historia powstania tassel loafers mówi, że aktor Paul Lukas zamówił w firmie Alden buty podobne do butów derby z chwostami przy sznurówkach. Firma wykonała model loafersów ozdobionych właśnie chwostami. Model na tyle spodobał się w firmie Alden, że został wprowadzony do stałej oferty i bardzo szybko zyskał ogromną popularność. Zawładnął kampusami uniwersytetów ligi bluszczowej a w lach 50tych wdarł się do innego bastionu białych Anglosasów- firmy Brooks Brothers. Alden opracował dla niej model z charakterystycznym przeszyciem na pięcie jak z driving mocks i model ten jest produkowany w niezmienionej formie do dziś.

Styl
Tassel loafer jest niemal tak nieformalny jak obuwie po domu. Wprowadza do każdego zestawu rodzaj familiarności, miękkości i prywatności. Widzę go raczej na brukowanych ulicach w czasie wakacji, albo miękkich dywanach własnego domu czy klubu, niż na granitowych posadkach biurowców. I chodź nie ma przeszkód aby założyć je do garnituru, pamiętajmy, że obniżą jego formalność. To but który zakłada się dla własnej przyjemności, który mówi- nie dbam o konwenanse, nie tyle chcę dobrze wyglądać co dobrze się czuć.

Naturalnym habitatem tassel loafers są zestawy koordynowane, bawełniane chino, flanelowe spodnie, dżinsy, miękkie kaszmirowe swetry i kardigany, lekkie marynarki bez podszewki- słowem, wszystko to co mówi- sprezzatura.


Na gołą stopę czy w skarpetce?

To jest but który aż się prosi o założenie na gołą stopę. Jest do tego wprost stworzony. Jeśli się na to zdecydujesz pamiętaj aby spodnie były odpowiednio krótkie i eksponowały kostkę. Założone na gołą stopę ale w długich spodniach będą wyglądały śmiesznie. To samo tyczy się szerokości. Będą najlepiej wyglądać do wąskich spodni.

Jeśli zdecydujesz się na skarpetki- albo pogoda nie zostawi ci wyboru- wybierz skarpetki kolorowe, albo o wyraźnej strukturze. Formalne, jedwabne albo bawełniane podkolanówki będą się kłócić charakterem tych butów. Skoro założyłeś tassel loafers- podkreśl je kolorem, zwróć na nie uwagę.


JAKIE TASSEL LOAFERS WYBRAĆ?

Brązowa skóra

To powinien być twój pierwszy wybór. Kolor dobrze pasuje do charakteru buta, jednak są na tyle dyskretne, że będziesz mógł założyć je do różnych kombinacji i sytuacji. Od dżinsów do formalnego garnituru. Ciemny brąz będzie nieco bardziej uniwersalny, jednak ja zdecydowałbym się na kolor koniakowy. Będzie świetnie wyglądał z białymi spodniami, dżinsami, jasnymi odcieniami granatu i niebieskim.


Brązowe zamszowe
W mojej prywatnej klasyfikacji stoją zaraz za brązowymi ze skóry licowej. Faktura powoduje, że są odrobinę mniej formalne niż model powyżej. Zamsz szczególnie dobrze będzie wyglądał z flanelowymi spodniami i garniturami.

Kolorowe i kontrastowe
Butelkowa zieleń, granat, jasny błękit, beż, śliwka, burgund - you name it. Każdy z tych kolorów świetnie nadaje się na loafersy z chwostami. Jeśli decydujesz się na kolor- radziłbym wybrać zamsz. Matowa powierzchnia buta trochę go uspokoi i spowoduje, że będzie bardziej dyskretny. Oczywiście kolorowe buty zawsze są trudniejsze ułożenia harmonijnego zestawu dlatego w moim subiektywnym zestawieniu trafiły na miejsce 3.

Czarne
Wydawać by się mogło, że każda klasyfikacja butów od czarnych powinna się zacząć. Jednak w przypadku loafersów myślę, że to kolor zdecydowanie dla nich najmniej korzystny. Czerń jest w końcu kolorem oficjalnym, formalnym- część uniformu. Tymczasem forma butów i charakter butów stoi na skrajnym biegunie. Dlatego dla mnie czarne loafersy z chwostami to trochę oksymoron. Nie mówię, że nie ma na nie miejsca w męskiej garderobie- jest, sam takie zresztą posiadam- ale uważam, że najpierw trzeba sobie sprawić inne.
Zbliża się lato, czas lekkich marynarek i gołych stóp. Warto pomyśleć o tassel loafers!

Zapraszam również na mojego bloga
: www.macaronitomato.com/themagazine
Trwa ładowanie komentarzy...