O autorze
Jestem krakusem mieszkającym w Warszawie. Założony 4 lata temu blog Macaroni Tomato, o klasycznej męskiej elegancji jest dziennikiem poszukiwań własnego stylu. Na blogu znajdziecie inspirujące (mam nadzieję) zdjęcia, relacje z wizyt w warszawskich sklepach, zakładach krawieckich i szewskich, oraz proste porady, które pomogą każdemu facetowi ogarnąć swoją garderobę. Z bloga, z pasji powstał Macaroni Tomato Warszawa, butik z męskimi ubraniami na warszawskim Powiślu.

Dwurzędowy płaszcz.

Dziś zabieram was w moją najnowszą podróż, do trochę magicznego, zapomnianego świata szycia na miarę u krawca.

Materiał, duża szara (a właściwie biało czarna) jodła chodził mi po głowie od dawna. Odpowiedni materiał znalazłem w próbniku J.J. Minnis. Podobał mi się, ale był za cienki… Wiedziałem, że nada się jedynie na płaszczyk jesienny, może na ciepłą zimę, ale na prawdziwe mrozy nie da rady. Oczywiście deformowanie go podpinką, watoliną nie wchodziło w grę. Płaszcz ma stawiać opór zimnu i wiatrowi siłą materiału i podszewki (jej grubość też ma znaczenie). Zdrowy rozsądek? Moje najlepsze zamówienie (niebieski bawełniany garnitur) powstał z jego małym udziałem, więc i tym razem dałem się ponieść miłości do materiału. Styl też miałem od dawna w głowie. Niczego nieświadomy, jeszcze nie wiedząc w co się pakuję, złożyłem zamówienie w Gest Modzie, pracowni którą znam, lubię i cenię.

Wydawało się, że wszystko pójdzie gładko, doskonale znam krawców, mam tam już dopracowany krój. Co może pójść źle? Dowiedziałem się tego na pierwszej przymiarce. Szycie płaszcza, w dodatku dwurzędowego (a to moja pierwsza dwurzędówka) to jednak wejście na zupełnie nowe terytorium. Ok… może histeryzuję, ale o ile każdy szczegół marynarki z klasyczną kozerką mam przemyślany, o tyle takie zamówienie stawia nowe zagadnienia. Stałem przed lustrem, patrzyłem na siebie czując, że coś nie gra, ale nie potrafiłem zanalizować problemu i dociec jego źródła. A już myślałem, że przedszkole szycia na miarę mam za sobą…



Zacznę od ramion. Pomysł aby zrobić płaszcz z wszyciem ramienia spalla camicia nie do końca wyszedł i wycofałem się z niego rakiem.



Przy zamówieniu zupełnie nie omówiłem z krawcami kwestii kozerki, jej wysokości, kąta pod jakim ma iść szpic wyłogu… zrobili to więc po swojemu. Oczywiście tu kozerka nie jest wykończona, ale widać na co się zanosi. Łączenie kołnierza z wyłogiem idzie prawie równolegle do podłoża, a to kojarzy mi się z rysunkami z Postępu Krawieckiego, ze stylem lat 50 tych… Tego nie chciałem. Omówiłem sprawę z krawcami. Powiedzieli, że na tyle na ile pozwolą zakładki materiału postarają się, aby szpic wyłogu poszybował w górę.




Największe wahania dotyczyły jednak długości płaszcza. Krawcy rekomendowali długi, sięgający sporo za kolano. Ta długość mi się jednak nie podobała. Płaszcz niebezpiecznie zbliżał się do sutanny. Poprosiłem o skrócenie przed kolano, i ta długość (widoczna na zdjęciu) w końcu została. W takiej długości go odebrałem.

Miesiące mijały, płaszcz był używany, ale nie sięgałem po niego zbyt często. A to znaczy, że źle się w nim czułem, że coś mi w nim nie grało.

Wybrałem się ponownie do Gest Mody, poeksperymentować z długością. Przy pomocy szpilek „skróciliśmy” płaszcz o 15 cm. Wyszła przydługa marynarka. Ale po skróceniu o 7 było dobrze, bardzo dobrze. Płaszcz sięgał do 2/3 uda i czułem się w nim znacznie lepiej. Mimo sceptycznych spojrzeń krawców poprosiłem o skrócenie i oto efekt.








W tej formie mam go zaledwie od paru dni, ale z kategorii „wyrzut sumienia” trafił do kategorii „czy naprawdę muszę go zdejmować do spania?”.

Zamówienie wykonał zakład Gest Moda, Stanisław Mazurczak, Eugeniusz Trzaska, ul. Ordynacka 11.

Więcej zdjęć z sesji na: www.macaronitomato.blogspot.com

Zdjęcia: Andrzej Belina Brzozowski
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...